Recenzje gier: War Leaders: Clash of Nations Seria Total War od lat święci triumfy i cieszy się niesłabnącą popularnością. Nic dziwnego więc, że od czasu do czasu pojawiają się pozycje, które próbują ulokować jej mechanikę i rozwiązania w rejonach dotychczas omijanych przez Creative Assembly. Tak było np. z całkiem udanym Imperial Glory przenoszącym zabawę w wiek XIX, choć nie mam najmniejszych wątpliwości, że zbliżająca się wielkimi krokami premiera nowej odsłony TW usunie dzieło Pyro Studios głęboko w cień. Kolejnym tytułem próbującym osłabić pozycję czempiona jest War Leaders, mało znanego hiszpańskiego studia. Nie wiem wprawdzie, jak daleko sięgały ambicje dewelopera (taki ci on jakiś… enigmatyczny), jeśli jednak pragnął, by jego produkt przynajmniej dorównał Total War i zapracował na podobny splendor, którym wspomniany tytuł zasłużenie się cieszy to… No cóż, próbę tę można kąśliwie skwitować jednym krótkim bezlitosnym (i modnym ostatnio): failed. Mega Man 9 Capcom od pewnego czasu odwołuje się do naszych sentymentów i masowo przypomina tytuły nierzadko cofające nas o dobrą dekadę. Zaczęło się od typowego side-scrollowego shootera 1942: Joint Strike, by przejść do niewiarygodnie popularnego Bionic Commando Rearmed, aż wreszcie stworzono całkowicie hard core'owy tytuł, grafiką i muzyką nawiązujący do produktów na NES-a sprzed więcej niż piętnastu laty, czyli dziewiątą odsłonę Mega Mana. Przed kim i czym tym razem będziemy ratować świat? Fabuła jak zawsze przypomina tę z głupiutkich kreskówek, możemy więc spodziewać się zagmatwanego startu i prostej końcówki. Okazuje się że nasz twórca, doktor Light postanowił wraz ze swoimi robotami zdobyć świat, a jego odwieczny adwersarz Doctor Willy stał się dobry i potrzebuje pieniędzy, by stworzyć robota, który powstrzyma pierwszego z naukowców. Przynajmniej teoretycznie, bo cała afera uknuta jest przez Willy’ego, by samemu rządzić światem. Ale czeka go porażka, póki na straży stoi Mega Man. LEGO Batman Jak to dobrze, że Traveller’s Tales nie poprzestało wyłącznie na uniwersum Star Wars i Indiana Jones. Bo przez wielu graczy recenzowana gra jest uważana za najlepszą z serii Lego. Rycerze Jedi są fajni i w ogóle, doktor Jones jest sympatyczny, ale to Batman jest super bohaterem z krwi i kości. Dlatego, ogólnie rzecz ujmując, jeżeli uwielbiasz filmy tudzież komiksy z Rycerzem Ciemności w roli głównej, to zaraz po odpaleniu gry znajdziesz się w raju. I zabawisz tam przynajmniej do czasu premiery Arkham Asylum, które zapowiada się wyjątkowo obiecująco. Lego Batman: The Video Game luźno nawiązuje do czterech pierwszych filmów, serialu animowanego i komiksów. Na uwagę zasługuje oprawa muzyczna, o której warto wspomnieć już na początku. W czasie zabawy miło przygrywa muzyka z pierwszego Batmana w reżyserii Tima Burtona. Obowiązkowo nie zabrakło motywu przewodniego autorstwa Danny’ego Elfmana, który w grze słychać niezwykle często. Dodam tylko, że w Arkham Asylum, o którym będzie jeszcze mowa, leci w tle muzyka kojarzona ze sceną na wieży kościoła. Dzięki temu już sam niczym nieskrępowany spacer po więzieniu dla szaleńców daje mnóstwo satysfakcji. Access denied for user 'ProPla4_cytaty'@'localhost' (using password: YES) Tysiące cytatów na Cytat.Wiersze24.org 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 a b c ć d e f g h i j k l ł n ń o ó p r s ś t u w y z Ľ ż